Uroda tymczasowości – wywiad z Eweliną Woźniak – Szpakiewicz

Czerwiec 27, 2010

fot. Weronika Szmuc

Rozmawiała Monika Zacharska

 

 

 

 

 

 

Ewelina Woźniak-Szpakiewicz to artystka “wielofunkcyjna” – architekt, urban explorer, muzyk. Od roku 2008 jest doktorantką na Wydziale Architektury Politechniki Krakowskiej w Instytucie Projektowania Artystycznego. Zawodowo związana jest z firmą Mofo Architekci, prowadzi również pracownię projektową Up Studio. Do jej zainteresowań należy problematyka wpływu mobilnych i tymczasowych form architektonicznych i artystycznych na kształt współczesnej przestrzeni publicznej. Jak sama przyznaje, projekt „Dobra Inwestycja” realizowany podczas ArtBoom Tauron Festivalu to jej pierwsze doświadczenie związane z festiwalem sztuki w przestrzeni publicznej. Ewelina dodaje: Badaniem i obserwowaniem przestrzeni publicznej intensywnie zajmuję się od kilku lat, i jest to dość mocno związane z doktoratem, w którym analizuję przestrzeń  publiczną w kontekście nowych mobilnych form pojawiających się tymczasowo we wnętrzach miejskich.


Zapytałam Ewelinę o kilka kwestii związanych z szeroko pojętym projektowaniem krajobrazu miejskiego oraz o jej opinie na temat polityki zarządzania przestrzenią miejską.

Monika Zacharska: Co jest takiego interesującego i pasjonującego w projektowaniu i kreowaniu przestrzeni?

Ewelina Woźniak-Szpakiewicz: Tymczasowe interwencje w przestrzeni publicznej dają olbrzymie możliwości architektowi/artyście w wielokrotnym jej przemienianiu i kreowaniu. Ośmielają do „eksperymentowania z przestrzenią” bowiem nie grożą trwałą interwencją przestrzenną. Poza tym, tymczasowe projekty pobudzają
wyobraźnię użytkowników, wywołując nowe wrażenia i doświadczeniazwiązane z daną przestrzenią, aktywizują społeczność, i często wypełniają brak „czegoś”. Uważam, że Kraków z racji swojej historycznej struktury, konserwatywnego charakteru i zamknięcia na to co nowe, szczególnie potrzebuje takich chwilowych przestrzennych
niespodzianek/zaskoczeń. Z góry założona czasowość projektu sprawia, że mieszkańcy oraz rządzący mniej protestują, co wydaje się być jedyną szansą dla tego miasta – szansą na otwarcie na sztukę współczesną, nowe działania, eksperymenty, przemiany, itd.

M.Z.: Chciałabym się odnieść do Twojego artykułu “Uroda tymczasowości. Wpływ zdarzeń przestrzennych na odbiór współczesnej przestrzeni publicznej”. Poruszasz tam kwestię społeczeństwa ponowoczesnego, a w odniesieniu do architektury przestrzeni miasta postindustrialnego. Czy w Polsce, kraju, który zazwyczaj jest trochę “w tyle” jeśli chodzi o postęp, można zauważyć elementy właśnie przestrzeni miasta postindustrialnego? Czy Polscy architekci i osoby odpowiedzialne za wygląd przestrzeni publicznej boją się zmian, eksperymentowania, czy raczej jesteśmy na bieżąco?

E.W.-Sz.: Patrząc na projekty nadsyłane na liczne konkursy architektoniczne, śmiało można stwierdzić, że jesteśmy na bieżąco. Jest wiele fantastycznych pomysłów na miarę światowej architektury. Wiadomo jednak, że nie jesteśmy tak bogatym i, niestety, otwartym krajem na nowości, jak choćby Holandia, Niemcy, czy Anglia,  co powoduje, że
najśmielsze projekty po prostu nie powstają, a nasze miasta wypełniają się kolejnymi smutnymi projektami…

M.Z.: W wyżej wspomnianym artykule wspominasz o łączeniu elementów trwałych i zmiennych w przestrzeni. Stawiasz też tezę, że relacja i współistnienie tego, co zmienne i trwałe może warunkować urok miejskiego krajobrazu – czy mogłabyś doprecyzować na czym warunkowanie tego uroku ma polegać? Tzn. dlaczego tak się dzieje, że łączenie tych dwóch elementów jest lepsze niż brak tego połączenia?

E.W.-Sz.: Brak współistnienia  tych dwóch elementów jest niemożliwy w miejskim krajobrazie. Stała struktura architektoniczno-urbanistyczna jest w ciągłej relacji z tym co zmienne, czasowe, często nieprzewidywalne i
przypadkowe. Wzajemne oddziaływanie trwa i na szczęście jest niemożliwe do zatrzymania, co najwyżej  zintensyfikowania lub  zredukowania. Współistnienie tego co zmienne i trwałe powoduje, że miasto potrafi
zafascynować, zaskoczyć, zmęczyć, czy rozczarować. Tymczasową urodę przestrzeni miejskich kształtują zdarzenia, które pojawiają się w nim i znikają wchodząc na chwilę w relację ze stałą strukturą. Sztuka prezentowana przez „Fresh Zonowców” też jest takim właśnie wypełniaczem i stymulantem przemian urody miejskiego krajobrazu.

M.Z.: W początkowej części tego samego artykułu zawarty jest cytat Zygmunta Baumana: “Współczesny konsument jest zbieraczem wrażeń”. Czy wobec tego współczesny artysta, także architekt, powinien robić wszystko, aby mu tych wrażeń dostarczać? Czy może drogą do ich dostarczania powinno być szokowanie i zaskakiwanie?

E.W.-Sz.: Żyjemy w kulturze wielości, mnogości, a współczesne miasto nacechowane jest dużą ilością obrazów, komunikatów… Sądzę, że rolą architekta, czy artysty działającego w przestrzeni publicznej jest przede wszystkim stymulowanie pozytywnych zmian poprzez interwencje, które mają szansę podnieść wartość przestrzenną, funkcjonalną czy symboliczną wnętrz miejskich. Te nowe działania – aktywizujące, pobudzające do refleksji, mogą okazać się bardzo istotne dla współczesnego konsumenta-zbieracza wrażeń, który może, ale nie musi stać się odbiorcą sztuki. Skala jawności architekta/artysty w przestrzeni publicznej zależy od intencji samego twórcy, nie uważam, że
architekt/artysta powinien przede wszystkim szokować. Gdyby działania artystyczne były skoncentrowane tylko na prowokacji, byłoby to wyjątkowo męczące dla użytkownika miasta.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.